Piątek, 31.05

von Mikolaj Trzeciecki am 18.07.2019 / in Ogolne

Wreszcie żeglujemy!

Wczoraj w porcie – w sytuacji przy nawietrznym lądzie! – mierzyliśmy szkwały z wiatrem o prędkości 30 węzłów i cieszyliśmy się, że nas to nie spotyka na morzu. Dziś jednak cieszymy się na żeglowanie! Przed nami morze i wybór, dokąd popłynąć? Ogólny cel – na północ stąd, najlepiej tam, gdzie jeszcze nas nie było. Po cichu marzę o Nystaed, potem moglibyśmy zbadać Guldborgsund a następnie okrążyć Lolland?

Północno-zachodni wiatr uniemożliwia jednak ten kierunek. Decydujemy się pożeglować wzdłuż wybrzeża wyspy Falster. Jednak aby ominąć system rozdzielenia ruchu „Kadettenrinne” musimy pomóc sobie silnikiem. Gdy już tego ominięcia dokonujemy, wiatr gaśnie zupełnie, i tak już przez cały dzień odgłos silnika będzie nam towarzyszył.

Nagle słyszymy inne odgłosy zza rufy: to morświny! Tym razem tylko parka i towarzyszy nam dość krótko. Najwyraźniej żaglówka bez żagli nie jest dla nich ciekawa.

Trochę zmęczeni ciągłym warkotem silnika docieramy wieczorem do portu Hesnaes. Przynajmnie jest to port dla nas nowy, a za to sympatyczny. W porcie tym spotykamy sympatyczne małżeństwo Bärbel i Dietera. Nie są to żeglarze, tylko camperowcy. Przy wszystkich różnicach łączy nas zamiłowanie do wolności, do indywidualnego spędzania czasu wolnego.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.