Na północ

von Mikolaj Trzeciecki am 18.11.2021 / in Ogolne

Piątek, 13 sierpnia

Nie ma długiego spania, zwłaszcza że toaletę poranną trzeba odbyć na morzu. Wychodzimy więc w morze o 6:30 rano – rekord. Dziś też chcemy popłynąć porządnie na północ, planem maksimum jest Kalmar. On wyznacza połowę południkowej rozciągłości naszej planowanej trasy. Jeśli się to uda, będzie można się odstresować i robić przerwki na zwiedzanie. Tym razem mamy też porty rezerwowe na wschodnim wybrzeżu, wzdłuż którego będziemy płynąć. Byle tylko się nie zgubić, bo wejścia do portów łatwo jest przeoczyć wśród cieśnin pomiędzy szkierami i małych, nieoznaczonych na naszych mapach przystani. Zatem liczymy szkiery i odhaczamy je na mapie: Utlangan, Ungskär, Vieskär, Långören…


Szkiery przy wyjsciu z Utklippan. Foczka.

Potem wchodzimy w Cieśninę Kalmarską, położoną pomiędzy Olandią a lądem stałym. Jest ona dość wąska więc tworzą się w niej silne prądy. Teraz od kilku dni wiał wiatr południowo-zachodni, więc prąd powinien nam sprzyjać. Alternatywą byłoby opływanie Olandii od wschodu, ale cieszę się że nie musimy tego robić. Pewną przykrą niespodzianką są podwodne kamienie, położone nawet kilka mil od lądu, a które leżą na tyle płytko pod wodą że nie chcemy mieć z nimi nic wspólnego. Aby mieć spokój ducha i unikać dokładnej nawigacji podczas tego długiego przelotu korzystamy z boi kardynalnych wschodnich dla dużych statków.


Zakładanie stożka – płyniemy na motorze i na żaglach.

I znów wiatr robi sobie przerwę w wianiu, i znów musimy włączać katarynę, bo gdzieś dopłynąć trzeba. Tymczasem zdecydowaliśmy się nie płynąć bezpośrednio do Kalmaru, tylko do małego portu Ekenäs kilkanaście mil na południe. Prognoza bowiem zapowiada następne dwa dni portowe, a my nie chcemy stać w centrum miasta.


Mapa w kajucie na honorowym miejscu

Po południu wiatr przychodzi, zmienia się na zachodni, i wzmaga – a my chcemy spłynąć z morza do portu właśnie na zachód. Dość wcześnie zrzucamy zatem żagle i na silniku manewrujemy ostrożnie pomiędzy rezerwatem fok, szkierami, i podwodnymi kamieniami w kierunku wejścia do portu. Tu trzeba bardzo precyzyjnie nawigować – podwodny kamień znajduje się nawet pośrodku basenu portowego. Zatem długie przeloty i żeglowanie w szkierach wykluczają się wzajemnie.


W Cieśninie Kalmarskiej

Cumujemy jednak bez specjalnych przygód, mimo że system pojedynczej boi rufowej – przez którą tak naprawdę trzeba przepłynąć – jest dla nas nowością.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.