Znowu na północ

von Mikolaj Trzeciecki am 19.11.2021 / in Ogolne

Poniedziałek, 16. sierpnia

Dziś, po kilku dniach stania w porcie, chcemy porządnie posunąć się na północ. Zwykle nie wpisuje się w dzienniku jachtowym ”portu przeznaczenia” przed dopłynięciem do niego, bo to przynosi pecha. Mentalnie jednak zaznaczamy sobie Oskarshamn na północnym krańcu Cieśniny Kalmarskiej jako port przeznaczenia na dzisiaj. To by nas popchnęło o ponad 40 mil na północ i wtedy zostałoby ich już niecałe 100.


Wychodzimy z portu i stawiamy żagle

Najpierw jednak musimy minąć Kalmar i przepłynąć pod mostem prowadzącym przez cieśninę. Przepływając w pobliżu boi, dość gęsto tutaj rozstawionych, widzimy jak silny jest tutaj prąd. Dobrze że nam sprzyja.


Mijamy Kalmar

Na północ od mostu musimy się jeszcze bardziej skupić na nawigacji, tor wodny nadal nie jest zbyt szeroki, a do tego kręty. Żeglujemy od jednej latarni morskiej do drugiej, i tak nam upływa dzień, aż czas nadchodzi opuścić główny szlak i skręcić w kierunku Oskarshamn.


Most przez Cieśninę Kalmarską

Wejście do portu jest nawet jeszcze bardziej skomplikowane, trzeba rozróżniać boje, baki, i małe latarenki na wybrzeżu, i wiedzieć pomiędzy którymi z nich znajduje się dość zakryte wejście do portu.

Znalazłszy to wejście, płyniemy do samego końca basenu portowego, gdzie znajduje się marina jachtowa. Jest ona prawie całkiem pusta, co sprawia, że hula po niej wiatr i manewr cumowania nie jest tak prosty, jak by się wydawało. Mijamy się z bojką rufową, a gdy ją wreszcie łapiemy, stoimy w poprzek. Musimy manewr powtarzać, tym razem wychodzi bez problemów. Wzbudza to pozytywne komentarze ze strony sąsiadów, niemieckiej łódki ”Lotte”.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.