Dzień różnorodności

von Mikolaj Trzeciecki am 25.11.2021 / in Ogolne

Piątek, 20.08.2021

Dziś powrót lata. Znowu wskakujemy w krótkie spodnie i krotki rękaw i biegamy po pokładzie boso. Ma to jednak swoja kiepską stronę – brak wiatru. Jeszcze przy wyjściu z portu Idö wiatr, dochodzący do czwórki, przeszkadzał nam jak mógł, potem jednak zdechł i płyniemy na motorze.

To ukazuje słabą stronę takiego żeglowania, przy którym i ramy czasowe, i cel są zdefiniowane nieodwołalnie. Gdyby nie konieczność dalszego żeglowania na północ – zwłaszcza wobec zapowiadanej zmiany kierunku wiatru na północny w sobotę – pewnie zostalibyśmy w taki dzień w porcie.

Po takich narzekaniach wiatr wzmógł się. Wkrótce wiało tak, że musieliśmy refować genuę. Jednocześnie zaczęły nas gonić coraz czarniejsze chmury. Spod nich wypadały szkwały. Trzeba refować też grota, włączamy silnik, na razie na luzie, aby zrzucić genuę, ale dodaję obrotów aby się szybciej rozgrzał. Po zrzuceniu genui usiłujemy stanąć pod wiatr aby zrefować grota – ale łódka nie chce stawać pod wiatr. Dodaję gazu, ale łódka nadal odpada. Już mamy maksymalne obroty silnika, ale to nie pomaga. Refujemy zatem grota nie stojąc w linii wiatru, tylko płynąc na trochę pracującym żaglu – bo refować trzeba, wiatr robi się coraz paskudniejszy. Płyniemy dalej, na żaglach i na silniku, bo kurs nam wychodzi bardzo ostry. Na halsowanie nie mamy ochoty, biorąc pod uwagę chmury które ciągle gęstnieją na nawietrznej. Z resztą, po lewej stronie jest rezerwat i nie możemy tam wpływać. Ale łódka bardzo nie chce płynąć tak ostrym kursem. Robimy niecałe dwa węzły, takim tempem to do jutra nie dopłyniemy do żadnego z pobliskich portów. Wśród chmur, szkwałów i opadów deszczu ledwo możemy dopatrzyć się latarni morskiej Norra Fallbodån, która wyznacza niejako rozdroże pomiędzy szlakiem do najbliższego Arkösund na zachód a szlakami dalej na północ, do Oxelösund i Nyköping.

Wiatr wieje nam coraz bardziej od dziobu, prędkość jeszcze bardziej spada, i wtedy Agnieszka pyta: „a może nie jesteśmy na biegu?” Rzeczywiście, nie wrzuciłem biegu po tym, jak chciałem rozgrzewać silnik na luzie. Teraz wreszcie mamy napęd, możemy płynąć na granicy kąta martwego i wyciągamy 5 węzłów mimo paskudnej fali. Za latarnią musimy jeszcze zaostrzyć, aby się dostać do pobliskiego Arkösund. Ten kurs prowadzi prosto do oznaczonego szlaku do portu. Chmury pomału się rozwiewają, te najgroźniejsze odpływają na wschód, pobłyskując ze swoich ciemnych brzuchów. Widzimy przed sobą już boje, a po prawej stronie wychylają się zza horyzontu zabudowania przemysłowe Oxelösund.


W Arkösund

Gdy wchodzimy do kanału portowego w Arkösund, mamy już znowu piękną pogodę. Posuwamy się ostrożnie po wodzie gładkiej jak stół, nad sobą mamy czyste, wieczorne niebo, w porcie zapalają się już światła.
W tym porcie, mimo zakończonego już sezonu, działa kilka restauracji, ale za port można płacić tylko zdalnie. Ponieważ jest tu ładnie, niedrogo, ale wygodnie, więc zostaliśmy jeszcze na jeden dzień.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.