Skok do Nävekvarn

von Mikolaj Trzeciecki am 27.11.2021 / in Ogolne

23. i 24. sierpnia, poniedziałek i wtorek

Na tym jednak nie koniec naszego rejsu. Na zimę łódka musi wyjść z wody, miejsce w hali zimowej udało mi się zarezerwować w Nävekvarn. Na początku października będę musiał tam dopłynąć, być może sam, nie wiadomo w jakiej pogodzie. Teraz więc, korzystając z pewnej rezerwy czasowej (Agnieszka wraca do Niemiec w sobotę, ja zaś zaczynam pracę w przyszłym tygodniu), chcę rozpoznać trasę.

Wychodzimy z Nyköping znanym już torem przez Städsfjärden. Potem zamiast żeglować w kierunku otwartego morza, skąd wczoraj przyszliśmy, skręcamy na prawo, pomiędzy szkiery. Szlak jest tylko w części wystarczająco dobrze oznaczony, trzeba uważać, żeby wejść pomiędzy odpowiednie wyspy. Zostawiamy z prawej strony Oxelösund i po minięciu szlaku prowadzącego do tego portu wychodzimy na bardziej otwarte wody. Możemy wyłączyć katarynę i żeglujemy dość ostrym ale spokojnym bajdewindem.


Wyjscie z Nyköping

Nawigacja nie jest tak zupełnie bezstresowa. Co chwila trzeba uważać na szkiery i płycizny. W rejonie Kungshamngrund jest 6 latarni morskich bardzo blisko siebie, dwie z nich stoją w wodzie i wypada nam przepłynąć pomiędzy nimi. Jednak dokładnie pośrodku znajduje się płycizna więc trzeba prawą albo lewą.


6 latarni morskich bardzo blisko siebie

Ogólnie rzecz biorąc, w trakcie tego przelotu steruje autopilot, a my używając mapy i lornetki wyznaczamy mu kurs. Tak docieramy do Bråviken, fjordu który prowadzi do Norrköping. My jednak tak daleko nie musimy żeglować, nasz cel Nävekvarn znajduje się tylko kilka mil w głąb fjordu. Tu jednak wieje nam prosto w nos, więc te ostatnie mile pokonujemy na silniku.

Również cumowanie w porcie Nävekvarn jest nietrywialne, już sam rozkład portu sprawia, że można się zgubić. Tak więc cieszę się, że odbyliśmy ten rozpoznawczy rejs.


Port w Nävekvarn

Po południu jeszcze mamy czas zrobić sobie wycieczkę po okolicy, na klify ponad fjordem.


Widok na Bråviken z klifu

Następnego dnia, nie spiesząc się, wychodzimy w morze. Teraz też wiatr mamy przeciwny, ale również i dziś udaje się przez większą część drogi żeglować ostrym bajdewindem, trochę halsując. Mijamy w odwrotnej kolejności znane nam już szkiery, płycizny i latarnie. Zwroty robimy w odległości jednego krzyku mewy od przeszkód.

Wchodząc w wąskie przejścia za Oxelösund włączamy silnik. Potem jeszcze krótko na żaglach u wejścia do Städsfjärden, a za latarnią Salgrund już tylko ostatnia godzina na silniku, aż docieramy do Nyköping Gästhamn. Cumujemy porządnie – tutaj będę stał przez najbliższy miesiąc.


Port w Nyköping prawie pusty

Wieczorem jeszcze idziemy na koncert rockowy, który odbywa się w pobliżu portu. Pierwsze nasze wyjście na taką imprezę od dwóch lat. Jednocześnie z Niemiec przychodzi wiadomość o ponownym odwołaniu festiwalu w Wacken.

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.