Urlop – preludium

von Mikolaj Trzeciecki am 26.10.2022 / in Ogolne

30-31 lipca 2022

Wreszcie nadchodzi urlop. W tym roku jest on zsynchronizowany z różnymi osobami i okazjami. Najpierw przyjeżdżają z Niemiec nasi przyjaciele, Tobias i Barbara z dziećmi, i chcemy z nimi pożeglować trochę. W drugiej połowie sierpnia odbywa się w pracy konferencja, na której muszę być, zatem urop powinien zakończyć się dopłynięciem do Sztokholmu.

Tobias z Barbarą jadą z Niemiec samochodem. Chcemy wyjść im niejako naprzeciw i pożeglować na południe. Umawiamy się zatem na sobotę 06. Sierpnia w Västervik. Plan jest taki, żeby dopłynąć tam tydzień wcześniej, a zatem w weekend 30-31. Lipca, w tygodniu pracować z ”biura łódkowego”, potem zaś pożeglować z naszymi przyjaciółmi na północ, być może dopłynąć do Nyköping.


Wyruszamy z Nyköping

Wyruszamy zatem w sobotę 30 Lipca rano. Przy zapowiadanym wietrze południowo- wschodnim spodziewam się całego dnia żeglowania ostro na wiatr, gdy tylko wyjdziemy spomiędzy szkierów. Prognoza jednak nie sprawdza się, wiatr jest południowy, skręcający na południowo-zachodni, i musimy halsować. Fala robi się coraz większa, coraz trudniej posuwać nam się na południe.

Zapowiada się jeszcze silniejszy południowy wiatr, nie chcemy w takich warunkach żeglować nocą. Do portu nie dojdziemy, ale tym razem mamy przy sobie dokładne mapy szkierów, więc nastawiamy się na noc w naturalnym porcie. Przy zachodzącym słońcu spływamy z otwartego morza i wchodzimy między wysepki.

Już się ściemnia kiedy dochodzimy do wybranego przez nas szkieru Harstena. Wybór nie był łatwy, bo chcieliśmy być dobrze schowani na tę wietrzną noc, a z drugiej strony nie wchodzić za głęboko w szkiery zwłaszcza po ciemku. Dojście do lądu przebiegło jednak bez przygód, przy pomocy naszego tabletu nawigacyjnego oraz nowej szwedzkiej locji szkierów.

Spędziwszy spokojnie noc na szkierze, decydujemy dalszą drogę odbyć wśród szkierów, szlakiem wewnętrznym. Na otwartym morzu wieje bowiem wiatr o sile 6-7, pod taki wiatr i falę nie chcemy iść. Na szlaku jednak trzeba iść cały czas na silniku, i do Västervik zajmie to cały długi dzień. Porozumiewamy się zatem z przyjaciółmi: spotykamy się nie w Västervik, tylko w Nyköping. Dla nich to tylko godzina jazdy dłużej, a za to otworzy się możliwość żeglowania po znanych nam już wodach, może nawet do Sztokholmu.

Zawracamy zatem i płyniemy – teraz z wiatrem – na północ. Większa część drogi przebiega wśród szkierów, a zatem po gładkiej wodzie. Szlak doskonale oznaczony, choć dość uczęszczany. Bez przygód docieramy do naszego stałego portu Brandholmen.


Sundowner w porcie Brandholmen

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht.